Co się dzieje w kraju i poza nim każdy widzi. Wróćmy jednak do chwili, która wstrząsnęła wieloma i zatrzymała branżę hotelarską, i gastronomiczną. 

Otóż właśnie na weekend 13-15 marca, pewna rodzina zaplanowała sobie wyjazd do Sopotu, do hotelu bezpośrednio przy plaży. Żeby nie wydawać dużo pieniędzy i mieć tym samym więcej środków na atrakcje, znaleźli hotel budżetowy. Zatrzymali się w SeaSide Sopot Budget Hotel. Normalka, do tej pory setki osób tak robiły, dla takich Gości istniejemy, każdego przyjmujemy serdecznie. Każdy korzysta z hotelowej jakości, wygodnych łóżek, łazienki we własnym pokoju, TV, kawy non-stop i kilku innych drobiazgów.

Dzięki nam wiele rodzin mogło przyjechać z dziećmi nad morze. Było też kilka par, w których kawaler wybrał nasz hotel na miejsce oświadczyn. Choć wokoło jest mnóstwo hoteli w tym te “wypasione”, gdzie klient płaci mnóstwo pieniędzy np za dodatkowe paputki, basen w hotelu, możliwość zejścia do restauracji w szlafroku lub więcej kanałów TV, to jednak nasz mały kameralny hotel rośnie w siłę i coraz więcej ludzi jest zachwyconych, że znaleźli takie miejsce. Zachwyca ich bliskość plaży, na którą wychodzi się bezpośrednio z hotelu. Zachwyca ich serdeczność i uczynność naszej załogi. Zachwyca ich też czystość, bo niektórzy wychodząc mówią, że się aż takiej nie spodziewali. Dzielą się z nami swoimi wrażeniami w różny sposób. Czasami zostawiając wpis na Bookingu, czasami na mapie w google.com albo na naszym Facebooku. Miłe to jest, bo wiemy wtedy, że swoją pracę wykonujemy dobrze a to zadowala i właściciela, i pracowników.

Pomyślałby ktoś, że w SeaSide Sopot Budget Hotel każdemu, dosłownie każdemu, się wszystko podoba.  Oczywiście tak nie jest, są też i komentarze krytyczne. Komuś nie podoba się, że na śniadanie trzeba przejść do restauracji 230 metrów. Samym śniadaniem się zachwyca, ale spacer to już za dużo. Ktoś inny jest niezadowolony, że w nocy latem w wysokim sezonie jest głośno przed hotelem. Mamy co prawda dżwiękoszczelne okna, które tłumią szum morza gdy to jest wzburzone, jednak miejsce w którym jesteśmy jest jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc w Polsce. W wysokim sezonie może być tu trochę głośniej. Część naszych gości właśnie dlatego do nas przyjeżdża, bo chcą być w centrum zabawy. Trochę taka Ibiza bez wyjeżdżania za granicę. No ale do tematu, rozmarzył się Janek recepcjonista, pisarz wierszokleta. Hotel zamknięty a kimś pogadać musi, więc osacza Cię czytelniku fantazyjnymi porównaniami. A tu nie o to chodzi.

Zaczyna się weekend, jest piątek 13 marca. Nie jesteśmy przesądni, to był dzień jak codzień. Kilka przyjazdów, miłe rozmowy. W tle oczywiście przewija się rosnące zagrożenie epidemią. Każdy śledzi wiadomości. Zakażeń jest już ponad 65 i przybywa. Wiadomości z Włoch zatrważają. No ale, dobro i bezpieczeństwo naszych klientów przede wszystkim. Aż tu nagle, późnym wieczorem rozchodzi się wiadomość, że od niedzieli wszystkie hotele mają zostać zamknięte. Lokale gastronomiczne również. Ludzi w Sopocie już i tak bardzo niewiele. Co robią restauratorzy, u których nikt nie siedzi w lokalu bo przecież późno i zamknięte? Podejmują różne decyzje, między innymi takie, żeby nie otwierać lokalu. W dwóch restauracjach, z którymi pracujemy podjęto takie właśnie decyzje. Jest noc. Nie damy rany na rano przygotować śniadania, nie wiemy które lokale się otworzą. Nasi goście muszą sobie radzić sami co czynią spacerując po Sopocie i znajdując otwarty lokal, który im odpowiada. Zapowiadamy im, że zwrócimy pieniądze za brak śniadań. 

I wtedy statystyka daje znać o sobie. Zapomnieliśmy o tym. No kiedyś piorun musi walnąć bliżej. Na ponad półtora tysiąca gości, których mieliśmy od otwarcia obiektu (a dopiero w kwietniu minie rok), zdecydowana większość była zadowolona, prawie wszyscy byli mili, nawet jeśli coś im się nie podobało. Aż rozpoczęła się walka z epidemią. 

Pomimo zapewnień właściciela o zwrocie za niewykorzystane śniadania, pan gość, chyba głowa rodziny, stwierdził, że pokaże jakim to on jest skutecznym negocjatorem i wojownikiem. Żąda od recepcjonisty zwrotu w gotówce tu i teraz. Biedny student na recepcji zagląda do kasetki, pokazuje, że nie ma tyle w gotówce i powtarza, że zwrot będzie przelewem. Że to student prawa, to wyjaśnił z jakimi formalnymi działaniami się to wiąże i jakiego potwierdzenia rezygnacji gościa ze śniadań księgowa potrzebuje żeby dokonać zwrotu. Wszystko ma być legalnie. Recepcjonista starał się wytłumaczyć, że rolę gra prowizja, którą zapłaciliśmy pośrednikowi (czyli portalowi, przez który gość kupił pobyt u nas). Chyba nie był słyszany. Gość grzmiał jak morze podczas sztormu, nie można było zamknąć go za dźwiękoszczelnym oknem. On żądał. A gdy recepcjonista nieopacznie powtórzył, że zwrócimy pieniądze ale pewnie Pani Księgowa odejmie od każdego śniadania 3,45 zł zapłaconej prowizji dla pośrednika, to epidemia koronawirusa nagle wydawała się małym katarem w porównaniu ze wzburzeniem Pana Wybuchowego Gościa. Ergo, dla niego jak widać to normalne, że hotel ma dopłacić z własnej kasy coś, czego nie wziął.

Teraz jest spokój. Hotel zamknięty. Spokój, jakiego nikt nigdy się nie spodziewał. Czytamy sobie maila od Pana Wybuchowego Gościa, w którym poucza nas, że mogliśmy zorganizować dostawę śniadania na wynos dla niego. Pisze, że jesteśmy hostelem i kilka innych ciekawostek. Poradź nam czytelniku, czy dopłacić 3,45 zł z własnej kasy do tego, żeby ten pan czuł się zaspokojony i mógł przed rodziną się wykazać jakim jest kozakiem? Żal nam jego bliskich. 3,45zł od śniadania (a sumarycznie 41,4zł) to nie majątek i będziemy mieli pana wybuchowego z głowy. My tak. Ale on dalej będzie zarażał wokół siebie nienawiścią do drugiego człowieka i egoistyczną żądzą postawienia na swoim. 

  Drogi czytelniku, dobra wiadomość jest taka, że to tylko statystyka. Hotel na siłę zamknięty (na to nie mamy wpływu),   najgorszego klienta już mieliśmy (choć nie my o to zabiegaliśmy :)), no to przecież teraz będzie już tylko lepiej. Niedługo na stałe będzie świecić   słońce. I to, na to na co mamy wpływ, czyli to w jaki sposób Cię przywitamy i ugościmy, znowu będzie dla Ciebie na   najwyższym poziomie. 

 Sięgnij po kalendarz, pomyśl kiedy nas odwiedzisz. Już niedługo na swoim smartfonie zobaczysz taki obrazek jak obok. A   w tajemnicy powiemy, że nie próżnujemy, właśnie wdrażamy nowy   system IT (będzie nowa strona, pełna fajnych ofert).   Wpisz w kalendarzu, żeby wrócić do nas na stronę po świętach. A   najlepiej, polub nas na FB. Jak tylko uruchomimy   “potwora” 🙂 dowiesz się o tym pierwszy.

  pozdrawia, stęskniony za Tobą i innymi fajnymi Gośćmi

  Janek Recepcjonista

rezerwacja
telefon+48 513 122 041
mapa